Nasz mózg wciąż żyje w jaskini, choć my żyjemy w miastach. Ewolucja podąża wolniej niż zmiany cywilizacyjne. Jak więc obsługiwać mózg i korzystać z jego dobrodziejstw, nie dając się ponieść jaskiniowym przyzwyczajeniom?
Autorki: Joanna Berendt i Anna Andrzejewska Centrum Neuro-intergracji MIND
Nasz mózg jest produktem ewolucji setek milionów lat. Symbolicznie można powiedzieć, że warstwa po warstwie tworzył się, zapewniając jaszczurkom, wiewiórkom, małpom i człekokształtnym sprawne działanie w środowisku. Głównym celem i kierunkiem rozwoju układu nerwowego jest przetrwanie.
Ludzie większość swojej egzystencji na Ziemi spędzili w warunkach codziennych zagrożeń. Zwykle relatywnie długo żyli spokojnie w małych grupkach, raz na jakiś czas atakował ich jakiś tygrys albo burza, a potem znów mieli spokój. Mogli wtedy się zregenerować i wrócić do równowagi. Warunki życia powodowały, że najważniejsze było uniknąć zagrożeń, dążyć do nagrody (jedzenia, picia, współżycia itp.) i przynależeć do wspólnoty.
Jaskiniowcy w XXI wieku
W XXI wieku nasz mózg działa podobnie, ale nasze życie w oczywisty sposób wygląda zupełnie inaczej. Żyjemy zdecydowanie dłużej i na szczęście rzadko doświadczamy bezpośrednich zagrożeń. W obecnych czasach ważna jest dla nas jakość życia, a codzienne wyzwania, przed którymi stajemy powodują, że odmiennie niż w przeszłości jesteśmy bez przerwy poddawani sytuacjom, na które reagujemy małym lub średnim poziomem stresu, nie mając zbyt wiele okresów na regenerację i powrót do równowagi.
Nasz mózg, będąc najbardziej skomplikowanym „urządzeniem” znanym we wszechświecie, w kwestiach przetrwania działa wspaniale, lecz ta zdolność może negatywnie wpływać na jakość życia. Dzieje się tak dlatego, iż nawet w sprzyjających okolicznościach mózg skanuje otaczającą nas rzeczywistość w poszukiwaniu symptomów zagrożeń, niedostatku i wyobcowania. Z wielu z tych reakcji nie zdajemy sobie sprawy, gdyż dzieje się to podświadomie.
Mózg negatywny
Na sawannie nasi przodkowie mogli popełnić dwa rodzaje błędu:
- wydawało im się, że w krzakach czai się lew, a w rzeczywistości go tam nie było,
- lub wydawało im się, że zarośla są bezpieczne, a w rzeczywistości czaił się tam lew.
Nasz system nerwowy został tak ukształtowany, aby tysiące razy popełniać pierwszy i nigdy nie popełnić drugiego błędu, byśmy mogli przetrwać i zadbać o ciągłość naszych genów.
Jesteśmy potomkami ludzi niespokojnych, tych, którzy byli na tyle czujni, by nie zostać zaskoczeni przez czyhające niebezpieczeństwa. To ta czujność w wyszukiwaniu potencjalnych niebezpieczeństw naszych przodków pomogła im przetrwać i dzięki im za to. Lecz jeśli nie włączymy do naszego życia świadomych praktyk, które zrównoważą tą skłonność, to nasze życie będzie wypełnione niepokojem, niezadowoleniem, poczuciem wyobcowania i niskiej wartości.
Praca naszego mózgu opiera się na neuroplastyczności – czyli zdolności do uczenia się na podstawie doświadczeń. Mózg niejako „wdrukowuje” w struktury neuronalne to, czego doświadczamy i na czym skupiamy uwagę, szczególnie powtarzające się aktywności.
W połączeniu ze skłonnością negatywną, automatycznie z wielką łatwością uczy się i zapamiętuje negatywne „lekcje”, natomiast ma dużą trudność w przyswajaniu i zauważaniu pozytywów. Rick Hanson – twórca praktyki Pozytywnej Neuroplastyczności mówi, że mózg jest jak rzep na negatywy i teflon na pozytywy.
Sam zmień swój mózg!
Jest jednak w tym i dobra wiadomość: dysponując świadomym umysłem możemy praktykować zauważanie i doświadczanie pozytywów i zatrzymywanie naszej uwagi na nich przez ok. 30 sekund, wiele razy dziennie. Ten proces jest uczeniem naszego mózgu i naszego układu limbicznego (odpowiedzialnego między innymi za reakcje stresowe) „wdrukowywania” pozytywnych doświadczeń w struktury neuronalne. Dzięki czemu możemy być mniej reaktywni, bardziej odporni na stres, odważniejsi i lepiej zarządzać swoimi emocjami.
Praktyka budowania „pozytywnych” obwodów neuronalnych krok po kroku powoduje, że dzięki świadomemu umysłowi budujemy potrzebne nam zasoby wewnętrzne (które mają odzwierciedlenie w strukturach mózgu). Dzięki nim możemy być spokojni i aktywni w obliczu wyzwań. Zadowoleni i zdeterminowani w dążeniu do własnych celów. Możemy też budować zdrowe i wartościowe więzi z innymi w oparciu o poczucie wartości, szacunku i życzliwość.
Nie wiem jak Ty drogi czytelniku, ale my nim zajęłyśmy się zgłębianiem wiedzy i badań z zakresu neurobiologii, nie zdawałyśmy sobie z tego sprawy, że nasz mózg każdego dnia wzmacnia te obwody w swojej strukturze, które zasilamy naszą uwagą i naszą mentalną aktywnością. Świadomość i zrozumienie tego fenomenu łączy nas z poczuciem sprawczości.
Dzisiaj, chwila po chwili, kierujemy swoim życiem, starając się świadomie zwracać uwagę, co jest obiektem naszego skupienia.
Dlatego warto być świadomym swoich myśli i tego, czym zasilamy swój umysł, bo w ten sposób wpływamy na jakość naszego życia tu i teraz oraz w przyszłości. Krok po kroku. Doświadczenie za doświadczeniem.
Szczęście na co dzień
Jest takie wschodnie powiedzenie „zatroszcz się o minuty, a lata same się o siebie zatroszczą”.
Mamy wielką moc i wpływ na własne życie i życie tych, którzy nas otaczają. Uczmy nasz mózg tego, czego pragniemy więcej w życiu: spokoju, radości, życzliwości i dostatku.
Chcemy podkreślić, że to, co nas tak fascynuje w praktyce Pozytywnej Neuroplastyczności, to jej prostota (ćwiczenia nie wymagają zmiany stylu życia, trwają kilkadziesiąt sekund lub zaledwie kilka minut) i skuteczność, bo wpływa na budowę i przebudowę struktur neuronalnych naszego mózgu. W jakim celu? By być w życiu szczęśliwszym. Szczęścia nie da nam nikt z zewnątrz, ani osoba, ani rzecz czy miejsce – długotrwałe i niezależne od okoliczności poczucie szczęścia damy sobie sami, jeśli będziemy pielęgnować skupianie się na tym, co działa, wystarczająco długo i intensywnie pobędziemy z tym doświadczeniem, by realnie wpłynęło na nasz mózg i umysł.




