Miałam ostatnio przyjemność prowadzić webinar dla nauczycieli o szkole pełnej empatii. Niektórzy uczestnicy zakładali, że będę mówić o roli empatii dla dzieci i młodzieży, o wspieraniu ich empatycznym itp. I tak chciałam o tym powiedzieć jednak w drugiej kolejności. Od razu też szczerze przyznam, że całym sercem jestem za tym by każdy młody (i nie tylko człowiek) mógł doświadczać ciepła, bycia widziany, bycia branym pod uwagę, troski i życzliwości w domu, w szkole i nie tylko.
Empatia pomaga i małym i dużym rozwijać skrzydła
Gdy czujemy się bezpiecznie, gdy mamy poczucie, że jesteśmy częścią społeczności a nasz głos jest brany pod uwagę łatwiej nam budować społeczne relacje, ale też uczyć się rozwijać. Mamy wtedy większy dostęp do kreatywności i pełni naszego potencjału. A według nas tych właśnie jakości bardzo potrzebują w dzisiejszych czasach uczniowie w systemie edukacji.
A jednak gdy myślę o zdaniu „ważna jest empatia dla dzieci i młodzieży” lub nawet „powinno się dawać empatię dzieciom i młodzieży” pojawią się w moim sercu i głowie wątpliwości i napięcie. Według mni by możliwa była empatia dla uczniów potrzebna zmiana podejścia do nauczycieli zarówno ze strony rodziców uczniów, dyrekcji jak i samych nauczycieli. Poza jednorazowymi aktami docenienia i wdzięczności które zazwyczaj kumulują się w Dniu Nauczyciela lub na zakończenie roku szkolnego potrzebny jest regularny i systematyczny proces empatii dla nauczycieli, dla pedagogów i dorosłych przebywających z dziećmi i młodzieżą. Dlaczego? Najprostsza odpowiedz jaka się nam pojawia to: „bo z pustego i Salamon nie naleje”. By mieć uważność na to czego doświadcza młody człowiek, mieć cierpliwość i ciepło w sercu potrzebujemy my dorośli umieć ty jakości dawać sobie i regularnie ich doświadczać.

Jak to zrobić by dorośli w systemie edukacji doświadczali ciepła i zrozumienia?
Dla mnie odpowiedzią jest empatia dla siebie, lecz o tym za chwilę. W tym artykule jak całej trenerskiej pracy bazuję na Porozumieniu bez Przemocy podejściu stworzonym przez amerykańskiego psychologa Marshalla B. Rosenberga. W książce „Edukacja wzbogacająca życie” napisał on: „Porozumienie bez Przemocy zwraca uwagę na fakt, że to, co mówią i robią inni, może wywoływać uczucia, ale nigdy nie jest ich przyczyną. Nasze uczucia wynikają z zaspokojenia lub niezaspokojenia naszych potrzeb”
Odejście od obwiniania innych za nasze uczucia i dostrzeżenie, że nasze uczucia są niezwykle ważną informacją o tym co w danej chwili jest dla nas ważne pomaga nie tylko odzyskać poczucie sprawczości nad swoim życiem, ale też zwiększa poczucie jasności o co nam tak naprawdę chodzi. Gdy piszemy o zaspokojonych lub niezaspokojonych potrzebach mamy na myśli uniwersalne, wspólne wszystkim ludziom jakości, które stoją za wszystkim co mówimy czy robimy
Wróćmy więc do empatii a szczególnie empatii dla siebie. Empatyczny kontakt zakłada towarzyszenie sobie lub drugiej osobie w tym co w danym momencie doświadcza. W pełnej uważności i obecności, tworzenie przestrzeni akceptacji by móc w bezpiecznych warunkach poszukać odpowiedzi na pytania:
- „co tu i teraz jest we mnie żywe?”
- lub co czuję?
- czego potrzebuje w tej sytuacji?
Empatia nie jest wiec pocieszaniem, doradzaniem, pouczaniem lecz towarzyszeniem sobie (lub drugiej osobie), w tym co się teraz z nami dzieje, by z uważnością dotrzeć do swoich uczuć i potrzeb za nimi stojących. Gdy wiemy co jest dla nas ważne i co więcej dbamy o te jakości łatwiej nam się otworzy na innych. Dlatego zawsze gorąco zachęcam na warsztatach nauczycieli by byli w empatycznym kontakcie najpierw ze sobą a dopiero później z uczniami. Pomocne w tym może być
- odłożenie na bok języka powinności, nakazów, przymusów, które często się manifestują się w słowach takich jak: „musisz/musze”, „powinno się”. „trzeba”, „wolno/nie wolno”
- odejście od ocen i uogólnień, typu: nigdy, zawsze, jak znowu, jak zwykle
I zapytanie siebie : „Jak ja doświadczam teraz tej sytuacji?”, „Co jest dla mnie tu i teraz ważne?”, „Za czym tęskni moje serce”.
Nawykowo u znacznej części dorosłych, gdy powiedzą coś co się im finalnie nie spodoba lub zrobią coś co woleliby by wyglądało inaczej pojawia się automatyczna reakcja: obwiniania siebie, krytykowania, pojawia się nieraz poczucie winy czy ataku wstydu. A przecież jak powiedział Marshall Rosenberg „
„Nigdy nie popełniłeś/aś błędu i nigdy go nie popełnisz. Zrobiłeś/aś jedynie to, czego byś nie zrobił/a, gdybyś wtedy wiedział/a to, co wiesz dzisiaj”.
Empatia dla siebie to bycie swoim przyjacielem, bycie po swojej stronie. To nie jest pobłażliwość ani rozgrzeszanie, lecz bezpieczna przestrzeń w której można się zatrzymać, odpocząć i nawiązać jakościowy kontakt ze sobą: ze swoimi uczuciami i potrzebami a następnie się zastanowić jak chcemy więcej wnosić w życie tego co działa i mniej wnosić w życie tego co nie działa. Innymi słowy jak zadbać by więcej potrzeb było zaspokojonych a te niezaspokojone były zauważone i zaopiekowanie. To proces ciepła, troski i wyciągania refleksji, lecz nie miejsca strachu, obwiniania czy kary lecz z autentycznej chęci wzbogacania swojego i innych życia.
Jak mogłaby wyglądać empatia dla siebie?
Zamiast mówić do siebie „powinnam była lepiej to przygotować” lub „czemu inni jakoś sobie lepiej radzą a ja znowu nie ogarnęłam tego tak jak trzeba było”,”ale ja jestem niepoukładana” itd. Zachęcam by zatrzymać się i zobaczyć:
- O czym ważnym dla mnie przypominają te myśli?
- Co czuję wiedząc co się stało?
- O co chciałam zadbać w tej sytuacji a to się nie zadziało?
- Jakie moje potrzeby są teraz aktywne (zarówno zaspokojone jak i niezaspokojone?
Lecz na koniec jest jeszcze jeden krok –prośba. Samo dostrzeżenie potrzeb ma wielką wartość lecz potrzebne jest zdecydowanie do w związku z dotarciem do tej potrzeby chcę zrobić. Prośba to ważny dla mnie krok o sprawczości i braniu odpowiedzialności za swoje potrzeby. Gdy już wiem jak jakie moje potrzeby potrzebują uwagi pojawia się pytania:
- Jak chcę się nimi zaopiekować?
- Jak prośbę mogłabym/mógłbym mieć do siebie i innych by zadbać o swoje potrzeby?
Ważne jest by ta prośba była konkretna, wykonalna i wyrażona językiem pozytywnym czyli zamiast mówić do siebie: „Będę bardziej cierpliwsza” lub „Nie będę od jutra już podnosić głosu jak będę zdenerwowana” będzie większa szansa by zadbać o potrzeby jeśli powiemy „Gdy poczuję ponownie napięcie w klatce chcę najpierw wziąć 3 wdechy nim otworzę buzię i coś powiem i chcę spróbować to zrobić trzy razy a potem zastanowić się jak mi to idzie i czy chcę coś zmodyfikować.
Wierzę, że regularna praktyka empatii dla siebie, bycie po swojej stronie i krok po kroku dbanie o swoje potrzeby jest ważnym i nieodzownym krokiem do budowania pokojowego świata w edukacji i nie tylko. Marshall Rosenberg napisał „Jeśli nie przywiązujemy wagi do własnych potrzeb, może się okazać, że dla innych też nie będą one ważne.”
Gdy jesteśmy w empatycznym kontakcie ze sobą i z innymi łatwiej jest dostrzec piękno potrzeb za krytyką, za trudnym komunikatami czy nieakceptowanym dla nas zachowanie.
Moje doświadczenia pokazują też jak ważna jest rola wspólnoty w której można otwarcie porozmawiać o tym co nas boli, wspólnie poświętować do co działa i mikro i makro sukcesu i wspólnie poszukać rozwiązań uwzgledniających potrzeby jak największej ilości stron.




